piątek, 2 czerwca 2017

292. Wegetariański pasztet ze śliwką batatów i soczewicy.

Wegetariański pasztet z batatów i soczewicy ze śliwką


Zwojował wielkanocny stół, lecz nada się na każdą okazję, a nawet jej brak - od urodzin, przez spotkanie ze znajomymi, po wesele. Zasmakował nawet największym sceptykom tego typu eksperymentów. Dodatek suszonej śliwki jest obowiązkowy - make a difference!

PRZEPIS AUTORSKI:
900 g batatów
1,5 szklanki soczewicy
2 cebule
2 ząbki czosnku
2 jajka
sól himalajska
2 łyżki oleju kokosowego
3 łyżki płatków drożdżowych
1 łyżka papryki słodkiej
1 łyżka majeranku
1 płaska łyżeczka chilli
1 łyżka czosnku suszonego
1 łyżeczka kurkumy
200 g śmietany 12%
3 łyżki mąki kukurydzianej 

Obrane bataty, pokroić w kostkę i gotować do miękkości (około pół h) w lekko osolonej wodzie, dodać soczewicę i gotować jeszcze przez około 10 minut (aż soczewica będzie gotowa). Odcedzić wodę.
Na patelni rozgrzać olej, wrzucić pokrojoną w kostkę cebulę i smażyć na małym ogniu na złoto, mieszając co chwile, dodać czosnek i jeszcze chwilę smażyć. Dodać do batatów i soczewicy, wbić jajka, dodać płatki drożdżowe, przyprawy i sól w zależności od upodobań. Wlać śmietanę i dodać mąkę. Zblendować całość. 
Formę do pieczenia wyłożyć papierem do pieczenia, przełożyć do niej masę, wyrównać i pec przez około 50 minut w 200 stopniach. 
z nadmiaru powstała zupa :)

Fajnie jest wrócić :)


piątek, 28 kwietnia 2017

Niedługo powrót/ zakończenie roku

Długa przerwa, trzeba przyznać, która utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że tworzenie tego bloga jest jedną z wielu moich pasji i... brakuje mi tego. 


Majówka upłynie pod znakiem ostatnich szlifów mojej wiedzy do matury. Niecały tydzień...


Dziś zakończyłam pewien etap w swoim życiu, a mianowicie, Liceum. Cudowne 3 lata, z cudowną klasą i nauczycielami. Naprawdę nie wiem kiedy to zleciało. Jeszcze niedawno na słowo matura śmiałam się, że to mnie jeszcze nie dotyczy. A jednak to już, teraz, zaraz.


Był to najbardziej wzruszający dzień w moim życiu. I chodzi mi tu głównie o nauczycieli, bo z klasą będę miała kontakt, to wiem.
Nauczyciele, którzy przyczynili się do kształtowania mojego charakteru, którzy nauczyli mnie szacunku do drugiego człowieka, dzięki którym poszerzyłam swoją wiedzę oraz horyzonty. Będzie mi Ich brakować.


Szczególnie dziękuję jednej osobie, która swoimi słowami doprowadziła mnie do łez, poczucia pewności siebie i po prostu dowartościowania. Do tej pory to przeżywam i będę jeszcze przez bardzo długi okres. Nie potrafię wyrazić swojej wdzięczności, ale to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Mam nadzieję, że Pani to czyta ;)  
  

Do napisania :)

piątek, 20 stycznia 2017

291. Budyń jaglany z pecanami i kaki

Budyń jaglany

z bananem, zalany mlekiem

podany z orzechami pecan i kaki

Delikatny, kremowy i aksamitny budyń ze osławionej kaszy jaglanej poleca się na śniadanie, czy też deser. Szybki w przygotowaniu, sycący i zdrowy!

PRZEPIS AUTORSKI:
SKŁADNIKI:
4 łyżki kaszy jaglanej (suchej) + trochę wrzątku
1 szklanka gorącej wody
1/2 dojrzałego banana
jajko
1 łyżka odżywki białkowej (u mnie o smaku masła orzechowego)
+mleko, kaki, pecany

Kaszę jaglaną przelać wrzątkiem na sitku, wrzucić do garnka, zalać szklanką gorącej wody, dodać rozgniecionego widelcem banana i gotować na małym ogniu do wchłonięcia całej wody przez kaszę, mieszając co jakiś czas. Po tym czasie dodać odżywkę białkową i jajko, wymieszać dokładnie i gotować jeszcze przez chwilę. Zmiksować blenderem na gładką masę, przełożyć do miski, zalać mlekiem i dodać owoce z orzechami. Gotowe ;)


W złym nastroju nie będę się rozpisywać, bo niczego motywującego do działania bym nie stworzyła. Dlatego pozdrawiam każdego czytającego i inspirującego się moimi przepisami :)

piątek, 30 grudnia 2016

290. Orientalny krem z dyni.

Orientalny krem z dyni

(na domowym bulionie)

podany z prażonymi płatkami migdałów i natką pietruszki

Powyższy krem spotkał się z uznaniem kilkunastu członków rodziny (wliczając w to mnie :P ) podczas Świąt. Wyszedł lekki, aromatyczny i przepyszny! Nieskromnie mówiąc, dumna jestem z tej wersji :)


PRZEPIS AUTORSKI:
SKŁADNIKI:
3 litry bulionu na mięsie lub warzywnego (u mnie to pierwsze)
1 kg dyni odmiany Hokkaido (bez gniazd nasiennych)
1,5 szklanki puree z pieczonej dyni Hokkaido (zblendowana na gładką masę pieczona dynia)
2 duże cebule
3 ząbki czosnku
2 łyżki masła
3 marchewki i 2 pietruszki z bulionu
przyprawy: papryka słodka, curry, chilli, kurkuma, cynamon, gałka muszkatołowa, imbir

Obraną dynię myjemy (ze skórą) i kroimy w dużą kostkę, cebule kroimy w piórka, a czosnek drobno siekamy, wszystko wrzucamy do garnka, dodajemy 2 łyżki masła, chlust wody i dusimy pod przykryciem na średnim, a później na małym ogniu przez 30 minut. Do dużego garnka z bulionem wrzucamy duszoną dynię z cebulą i czosnkiem, pokrojone w talarki gotowane warzywa z bulionu - pietruszkę i marchewkę oraz puree z dyni. Gotujemy na małym ogniu przez godzinę, o czym dodajemy przyprawy: sól do smaku (ponieważ bulion był solony), po łyżeczce papryki słodkiej i curry, po pół łyżeczki imbiru i cynamonu, 1/3 łyżeczki chilli i po szczypcie kurkumy i gałki muszkatołowej. Mieszamy wszystko i gotujemy jeszcze przez 15 minut. 
Podajemy z podprażonymi na suchej patelni płatkami migdałowymi i natką pietruszki.

Dłuższą przerwę usprawiedliwiam brakiem czasu, nie tylko powodem tego były obowiązki, ale i przyjemności - spędzony czas z najbliższymi. 

Życzę wszystkim szampańskiej zabawy sylwestrowej, aby wejść w rok 2017 z przytupem! 

A sobie życzę, żeby 2017 był równie dobry jak poprzedni. A będzie taki, bo wszystko zależy ode mnie, a zamierzam dać z siebie 100%. 

niedziela, 4 grudnia 2016

289. Fasolka po bretońsku w zdrowej wersji.

Fasola po bretońsku

z 3 rodzajów fasoli, z kiełbas, cebulą i soczewicą

Konkretne, sycące i pełnowartościowe danie, idealne dla zabieganych osób. Odpowiednio wcześniej przygotowane może nas sycić przez kilka dni. W dodatku jest przepyszne i zadowoli wszystkich domowników (o ile jedzą mięso XD).

PRZEPIS AUTORSKI:
SKŁADNIKI:
2,5 szkl. suchej fasoli (3 rodzaje: piękny jaś czarno-fioletowa, adzuki i czerwona)
2 duże cebule
2 marchewki
2 laski dobrej kiełbasy
1 puszka pomidorów krojonych
1 szkl. przecieru pomidorowego (ja miałam domowy)
5 łyżek soczewicy czerwonej
przyprawy: 1,5 łyżki przyprawy "do fasoli" - (majeranek, papryka słodka, czosnek, gorczyca, kminek, kolendra, chili) , po 1 łyżce cząbru i papryki słodkiej wędzonej
sól himalajska, liście laurowe, ziele angielskie, pieprz 
olej kokosowy do smażenia

Fasolę zalać na całą noc letnią wodą (w głębokiej misce, ponieważ podwoi swoją objętość). Następnego dnia rano fasolę odcedzić, zalać wodą trochę ponad poziom i gotować przez około 45 minut. Cebule i marchewki obrać i pokroić kolejno w piórka i talarki. Kiełbasę pokroić w kostkę i przesmażyć na dużej patelni wraz z cebulą i marchewką na łyżce oleju kokosowego. Smażyć aż do zarumienienia cebuli na małym ogniu około 20 minut. Całość wrzucić do garnka z fasolą, dodać sól, kilka liści laurowych, kilka ziarenek ziela angielskiego i pieprzu czarnego. Dodać przecier i pomidory z puszki (można również trochę koncentratu pomidorowego), wymieszać, zagotować i gotować 30 minut na małym ogniu. Wrzucić soczewicę i wszystkie przyprawy, wymieszać i gotować jeszcze przez ok 10 minut. Gotowe!

Zaczęło się życie pt.: "byle do piątku", nauki ogrom, po kilka sprawdzianów dziennie, za chwile koniec semestru, matura zbliża się wielkimi krokami... Ale zauważyłam pewną zależność - Jeśli wstaję z założeniem z góry, że ten dzień będzie dobry i z pozytywnym nastawieniem do wszystkiego - to taki jest, także polecam każdemu! Miłego dnia :D


niedziela, 27 listopada 2016

288. Na dyniowy sezon - dyniowy omlet.

Omlet dyniowy

podany z sosem orzechowym i mango


Dwie wersje, a mogłabym pokazać ich nawet -dzieści. Mam to do siebie, że jak mi coś podpasuje, to mogę jeść na okrągło. Zawsze z modyfikacjami, ale zawsze równie pysznie. 

Za co lubię jesień? Za dynię, z cynamonem koniecznie ;)

 

PRZEPIS AUTORSKI:
SKŁADNIKI:
2 jajka

2 łyżki puree z dyni (odmiana Hokkaido - gęsta)
1 spora łyżka odżywki białkowej
2 łyżki mąki kukurydzianej
1 łyżka ricotty
cynamon
sos: łyżeczka masła orzechowego podgrzana i wymieszana z wodą/mlekiem 

Wszystkie składniki mieszamy dokładnie, na jednolitą, gęstą masę. Na patelni rozgrzewamy trochę oleju kokosowego, nakładamy masę i smażymy z obu stron na średnim ogniu pod przykryciem do zarumienienia. 

Jak przerzucam na drugą stronę? Zsuwam na talerz i nakładam na niego patelnię, przewracam do góry nogami i gotowe :D



Po dziesięciodniowej przerwie od siłowni spowodowanej chorobą i nie tylko w końcu kupiłam karnet, 24 karnet. Całkiem pokaźny wynik. Ciężko było wytrzymać, patrząc na moje 5 treningów tygodniowo... Lecę walczyć o lepszą siebie :) 

niedziela, 20 listopada 2016

287. Orientalny schab długo marynowany.

Schab długo marynowany w orientalnych przyprawach

podany z duszonym szpinakiem, kukurydzą i pieczarkami

Danie wyjątkowe bo zwieńczone przyprawami prosto z Tajlandii. Na szczęście świat idzie do przodu i owe przyprawy można kupić nawet w osiedlowym sklepie - także polecam wypróbować ten azjatycki aromat i urozmaicić nieco swoją kuchnię :)


PRZEPIS AUTORSKI:
SKŁADNIKI:
3 plastry schabu
olej kokosowy
marynata:
2 łyżki pasty z tamaryndowca
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżka trawy cytrynowej
1 łyżeczka papryki słodkiej wędzonej
po 1/3 łyżeczki kuminu, szafranu i chilli
3/4 łyżeczki curry
1 ząbek czosnku 
sałatka:
4 pieczarki, 2 garście świeżego szpinaku, 2 łyżki kukurydzy, olej kokosowy, sól, pieprz

Wszystkie składniki na marynatę mieszamy dokładnie, plastry schabu lekko rozbijamy tłuczkiem i polewamy je marynatą, dokładnie obtaczając z każdej strony. Przekładamy do miski, przykrywamy i marynujemy przez godzinę/dwie w lodówce. Po tym czasie wyciągamy z lodówki i doprowadzamy do podwyższenia temperatury mięsa. Olej kokosowy (ok. łyżki rozgrzewamy na patelni i przekładamy na nią mięso. Dusimy pod przykryciem na małym ogniu przez ok. pół godziny (do miękkości), w połowie czasu przekładając na drugą stronę i dodając kolejną łyżkę oleju, aby nie przywarło. 
Sałatka: Pieczarki i cebulę obieramy, siekamy drobno i wraz z umytym szpinakiem na łyżce oleju dusimy aż do miękkości, na koniec, kiedy woda wyparuje, dodajemy przyprawy i kukurydzę. 
I gotowe! :)
 

Po powrocie do biegania, po małych smutkach, po super domówce z przyjaciółmi jadę na zawody wojewódzkie, po czym do kuzyna na urodziny. No i jak ja mam się do tych próbnych matur nauczyć? XD 😂

Follow my blog with Bloglovin