Mazurek z masą daktylową (bez cukru!),
siekanymi migdałami, kandyzowaną skórką pomarańczową, jagodami goji i wiórkami kokosowymi.
Składniki:
ciasto:
180 g mąki pszennej (zwykłej/pełnoziarnistej)
100 g zimnego masła
2 łyżki wody
1 łyżka śmietany 18%
1 żółtko
50 g cukru pudru
1 łyżka cynamonu (niekoniecznie)
masa:
350 g suszonych daktyli bez pestek
1 i 1/2 szkl. wody
dodatki:
dowolne, u mnie namoczone jagody goji, siekane migdały, wiórki kokosowe i kandyzowana skórka pomarańczowa
Mąkę mieszamy z cukrem pudrem, cynamonem (lub nie), dodajemy żółtko, śmietanę i posiekane masło. Wyrabiamy chwile, tak aby pozbyć się grudek masła, dodajemy 2 łyżki wody i szybko ugniatamy, formujemy kulę, zawijamy w folię i wkładamy na pół godziny do zamrażarki.
Daktyle wkładamy do garnka, zalewamy szklanką wody i zagotowujemy, gotujemy na małym ogniu bez przykrywki, mieszając co ok. 5 minut. Po 20 minutach gotowania dolewamy pół szklanki wody i gotujemy jeszcze przez 10 minut, aż do rozpadnięcia się daktyli i powstania gęstego kremu. Zostawiamy do wystudzenia.
Ciasto wyciągamy z zamrażarki, wyrabiamy chwilę i wałkujemy na obsypanym lekko mąką blacie na koło o średnicy 25 cm (pomogło mi odrysowanie na papierze do pieczenia spodu tortownicy o takiej średnicy). Przekładamy na papier do pieczenia, kładziemy spód tortownicy i odkrajamy niepotrzebne ciasto, z którego formujemy wałek, lekko zwilżamy wodą rant spodu ciasta i przyklejamy go. Pieczemy przez 18 minut w temp. 200 stopni. Po wystudzeniu nakładamy masę daktylową (niecałą, mi zostało sporo), wygładzamy i dekorujemy.
Przechowywać w temperaturze pokojowe w pojemniku lub pod przykryciem (np. folia spożywcza/aluminiowa)!
Co do tytułu... najbardziej obawiałam się opinii mojego taty, który śmiał się jak 'drżałam' przed jej wygłoszeniem. Najpierw pochwalił mój sernik, który jest lepszy od wszystkich poprzednich, jednak czegoś mu w nim brakuje. Później nie odzywał się chwilę (aby podbudować napiętą atmosferę) i rzekł, że sernik może się przy nim schować i że to jest aż nieprzyzwoite, że za pierwszym razem wyszło mi ciasto idealne w każdym calu... Coś czuję, że będę musiała go robić częściej, niż raz do roku!
Ogólnie Święta spędziłam w bardzo rodzinnej atmosferze, jak zwykle. Dużo jedzenia, śmiechu, rozmów... A wczoraj 'skatowałam' nogi na siłowni - tego było mi trzeba.
modelka: Maja
modelka: Maja