Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 grudnia 2015

235. Współpraca na sportowo - divinebody.pl

Białkowe placki ryżowe z kwaśnym jabłkiem

podane z orzechowo-kokosowym sosem (z masła orzechowego i mleczka kokosowego) ziarnem kakaowca z chilli i jagodami goji


Tytułem wstępu chciałabym napisać, iż rozpoczęłam kolejną współpracę, z niedawno powstałym sklepem internetowym - divinebody.pl - dedykowanym w szczególności osobom prowadzącym aktywny tryb życia. Znajdziecie tam szeroki asortyment, od suplementów diety, przez akcesoria i odzież, witaminy, aż po zdrową żywność. A tymczasem zapraszam do przepisu...


PRZEPIS AUTORSKI:
SKŁADNIKI:
2 łyżki (30g) mąki (u mnie ryżowa)
1 łyżka (15g) odżywki białkowej OSTROVIT WPC80 (divinebody.pl)
1 jajko
1 dojrzały banan
1/3 łyżeczki sody oczyszczonej
1 średnie, kwaśne jabłko (najlepiej nada się szara reneta)
chlust mleka
olej kokosowy

sos: 1 spora łyżka masła orzechowego 'Trec Nutrition' (divinedody.pl)
1 spora łyżka gęstego mleczka kokosowego (stała część)

Mąkę wymieszać z odżywką białkową i sodą, Banana rozgnieść widelcem na papkę lub zmiksować na gładko i wymieszać z jajkiem. Mokre składniki połączyć z suchymi, dodać jabłko pokrojone w kostkę i ew. odrobinę mleka (dla łatwiejszego wymieszania) i wymieszać wszystko dokładnie. Smażyć partiami na rozgrzanym oleju kokosowym (1 łyżeczka na dwie strony) z obu stron pod przykryciem na wolnym ogniu aż do zarumienienia. 
Sos to podgrzane i wymieszane masło orzechowe z mleczkiem kokosowym. Podałam z namoczonymi jagodami goji i ziarnem kakaowca z chilli.


Placki podobne w smaku do tych tradycyjnych babcinych racuchów z kwaśnym jabłkiem, które podkręca słodycz ciasta. Bez zbędnego cukru i mąki pszennej - zdrowe i pełnowartościowe. A ten sos uzależnia, zresztą widać to po moich wpisach :P


Jak już niedawno wspominałam, odpakowywanie paczek należy do moich ulubionych zajęć (jednych z wielu). A jeśli chodzi o paczkę pełną sportowych rarytasów... no nie mogło być lepiej. Zobaczcie sami ;)


Zapraszam do:

sobota, 26 września 2015

214. Jesienna naleśnikowa sobota x2 + przemyślenia

Gryczane naleśniki z dyniowo-kokosowym kremem

podane z duszonymi w cynamonie :gruszką i jabłkiem, mieszanką studencką i miodem

Składniki: (2 porcje)
naleśniki:
4 łyżki mąki gryczanej
2 jajka
ok. 1/2 szkl. mleka (na konsystencję gęstej śmietany)
2 łyżki mleczka kokosowego (17% tł.)
stewia/cukier
szczypta soli
krem:
3/4 szkl. puree z pieczonej dyni
1/3 szkl. mleczka kokosowego (17% tł.)
stewia/cukier
1/2 dojrzałego banana
3 spore łyżki twarogu
cynamon
+gruszka, jabłko, cynamon

Gruszkę i jabłko myjemy i kroimy na kawałki, wrzucamy na patelnię i dusimy z cynamonem pod przykryciem do miękkości.
Naleśniki: Jajka z mlekiem i stewią bełtamy trzepaczką, dodajemy mąkę i mieszamy do uzyskania jednolitej masy, dodajemy jeszcze mleczko kokosowe i szczyptę soli, mieszamy i odstawiamy na 15 minut. W tym czasie przygotowujemy krem: puree z dyni mieszamy dokładnie ze słodzidłem (cukier/stewia/miód/syrop), rozgniecionym bananem, twarogiem i cynamonem.
Ciasto na naleśniki nalewamy partiami (wyszło mi 5 średnich placków) na rozgrzaną patelnię i smażymy na małym ogniu przez chwile z obu stron. Usmażone naleśniki (jeszcze ciepłe) nakładamy na siebie i przykrywamy talerzem, aby były miękkie.
Nadziewamy kremem, podajemy z duszonymi owocami, miodem i ulubionymi dodatkami.

Porcja mamy :)

Nie wiem kiedy ostatnio wstawiłam no bloga coś, co zrobiłam tego samego dnia. Przepisy i zdjęcia mam w dość sporym zapasie, bo aż 15 dań czeka na publikację. Korzystając z wolnej soboty postanowiłam wstawić posta, a po spróbowaniu tego śniadania, wiedziałam co to będzie. Postanowiłam odnowić dawną tradycję jedzenia weekendowego śniadania wspólnie z mamą. Tego śniadania wyjątkowo nie będzie tylko podziwiać przez monitor komputera, ale też przez własne kubki smakowe. Była bardzo zadowolona, tak jak ja. Jesień wkroczyła na dobre - uwielbiam te smaki i tę porę roku!


Dzisiejszego poranka mój tata skłonił mnie do przemyśleń. 'Czy każda osoba jest tak zabiegana, że nawet w weekend w domu jest przez 30 minut łącznie?'. Może nie każda, ale na pewno moi rodzice. Wszyscy ich podziwiają, że im się chce, że nie mają dłuższej chwili na odpoczynek, że mimo przybywających im lat, nie zwalniają tempa swojgo życia. Podziwiam też ich ja i z tego co widzę, dążę do tego samego. Na przykład taki piątek, wydawałoby się, że koniec szkolnego tygodnia, początek lenistwa i nicnierobienia. W rzeczywistości, od razu po skończonych zajęciach udałam się na siłownię, skatowałam nogi, następnie na chwilę do domu, aby coś zjeść i pędem na dodatkowy angielski, szybkie zakupy na kolacje, w domu sprzątanie pokoju, chwila odreagowania w kuchni i znów wyjście. Po takim dniu nie ma się co dziwić, że usnęłam siedząc w ciągu pięciu minut. Ale lubię to, lubię jak się coś dzieje i jak życie pędzi jak szalone!

sobota, 9 maja 2015

171. 'Botwinka' po mojemu.

Wiosenna botwinka (wege) 
zagęszczona mleczkiem kokosowym
gotowana z jabłkiem.
 
PRZEPIS AUTORSKI:
Składniki:
1 pęczek botwinki
4 szkl. wody
2 liście laurowe, po 3 ziarenka: pieprzu czarnego i ziela angielskiego
1 łyżeczka cząbru
1 płaska łyżka soli 
1 marchewka
mały por
1 jabłko
1/2 łyżeczki tymianku
1/2 łyżeczki rozmarynu
pieprz mielony
4 łyżki gęstego mleczka kokosowego

Do garnka wlać wodę, wrzucić pieprz, ziele angielskie, liście laurowe, cząber, sól i zagotować. Botwinkę i marchewkę umyć dokładnie, marchew pokroić w plastry, korzeń buraka również, a liście posiekać na drobniejsze części. Do gotującej się wody wrzucić marchew i botwinkę (korzeń i twarde części liści, reszta zostanie dodana pod koniec) i marchewkę, gotować na małym ogniu pod przykryciem przez 30 minut, mieszając co jakiś czas. Po tym czasie dodać posiekane w kostkę jabłko, pokrojonego pora i liście botwinki. Gotować jeszcze przez ok. 20 minut, aż warzywa będą miękkie. Dodać tymianek, rozmaryn, mleczko kokosowe i gotować bez przykrycia przez 10 minut. Gotowe!
Podczas wolnych dni zaproponowałam mamie, że zrobię obiad dla całej rodziny. Miała być zapiekanka bolognese, lecz skończyło się na tym, że zrobiłam też moją pierwszą 'botwinkę'. Po prostu nie mogłam przejść koło tej nowalijki obojętnie, a wiadomo, że właśnie takie wczesne warzywa mają jeszcze większy aromat. Dlatego bez wcześniejszego obeznania, stworzyłam swoją wersję tej wiosennej zupy. Według rodziny odbiega ona od wersji mamy, czy babci. A według mnie jest... po prostu moja - wyrazista, nieco ostra za sprawą przypraw i słodka dzięki jabłku. Polecam ;) 

Trzymałam kciuki za Was maturzyści dzień w dzień. Zdania są podzielone jeśli chodzi o poziom trudności. Mam nadzieję, że sobie świetnie poradziliście i poradzicie :D



WEGAŃSKI jarmużowo-kokosowy chlebek bananowy (gryczany) z chia i cynamonem podany z domową tahini, wiórkami kokosowymi i miętą (pitna i listki) z przepisu Darii (KLIK) - rewelacja!

PS. Jeżeli wypróbowałeś/aś moją potrawę to daj znać w komentarzu, jak wyszło. To bardzo cenne i motywujące informacje - jak wiesz, że jakaś osoba zainspirowała się Twoimi kulinarnymi poczynaniami. :) 



niedziela, 18 maja 2014

59. Buraczane lody? ♡

Buraczano-bananowo-jabłkowe lody domowe
podane z pokruszonymi ciastkami, 
jogurtem naturalnym, granatem i bananem ♥

Składniki: (4 porcje po 3 gałki)
◦150 ml świeżo wyciśniętego soku z buraka
◦3 łyżki ricotty
◦8 łyżek jogurtu naturalnego/śmietany
◦1 banan
◦1 duże jabłko
◦4 łyżeczki cukru (ksylitolu)

Jabłko gotujemy aż do miękkości. Studzimy. Jogurt/śmietanę, ricottę, ostudzone, obrane jabłko (w kawałkach) i banana blendujemy na gładką masę. Dodajemy soku z buraka i cukru. Mieszamy łyżką dokładnie. Przelewamy do plastikowych pojemników i wstawiamy na noc do lodówki. Rano cieszymy się smakiem domowych lodów! 




Pięknie tak dzień rozpoczynać, szczególnie, że nastała nagła zmiana temperatury. Obudziły mnie promienie słońca, czekałam na to tak długo.
Wczoraj zostałam zaproszona na wesele kuzynki, to moje pierwsze będzie, w sumie to powinno być nawet fajnie. 
Po obiedzie jedziemy z dziadkami na działkę, pokażę dziadkowi mój test z matematyki i porozwiązujemy może jakieś zadania. To daje mu tyle radości, mi też. Miałam robić projekt, ale przecież to nie ucieknie, są ważniejsze rzeczy, takie jak rodzina. :D
Z nowym nastawieniem podchodzę do życia, z dążeniem do spełniania marzeń, z uśmiechem i pozytywnym myśleniem. Bo ostatnio jestem czasami złośliwa, uszczypliwa, niemiła. Czasami wymyka mi się to spod kontroli, a później żałuję. Nie tylko ja to zauważyłam. No nic, czas na zmiany! 
udanej niedzieli :)

Majowa akcja Wiktorii:
Pomogę rodzicom na działce.
Follow my blog with Bloglovin